środa, 10 sierpnia 2016

Zdrowo i stylowo

A jak? Na rowerze oczywiście! Urzekły mnie miejskie romantyczne rowery z wiklinowymi koszami i - zupełnie jak nie ja - uległam modzie i kupiłam sobie takowy, w dodatku miętowy: najprawdopodobniej to strasznie cliché, ale cóż, jest taki uroczy! ;)

A skoro jest koszyk, to oczywiście tylko po to, żeby sobie uszyć do niego ubranko. I taką mam dla Was propozycję, zresztą wiklinowe kosze są modne też jako element wystroju wnętrz, a do takiego ubranko można uszyć tak samo.


Potrzebujemy:
- kupony tkanin, w tym na dno polecam wodoodporną bawełnę laminowaną - żeby żaden sok cieknący z zakupionych na bazarku truskawek nie poplamił koszyka :)
- kawałek tasiemki/spaghetti

1. Odrysowujemy kształt dna bezpośrednio na tkaninie laminowanej - będzie od razu z zapasem na szwy:


2. Wycinamy.


3. Mierzymy a - obwód górnej krawędzi koszyka, b - obwód przy podstawie od środka, c - wysokość ścianek koszyka. Następnie wyznaczamy konstrukcyjnie trapez o wymiarach wynikających z naszych pomiarów, wg wzoru poniżej i wycinamy 2 razy, uwzględniając zapas na szwy.


4. Zszywamy boki trapezów ze sobą, obrzucamy je, a następnie przyszpilamy doń dno, najlepiej chociaż w 4 miejscach:


5. Zszywamy dno z bokami i obrzucamy:


6. Następnie wycinamy paski o długości równej ok. a/2 i szerokości 8-10 cm (tyle, żeby po zszyciu i podłożeniu nie przeszkadzały w montowaniu koszyka na kierownicy). Podkładamy krótsze krawędzie:


7. Przyszywamy je do górnych części boków, prawą do prawej, w pokazany poniżej sposób, a następnie obrzucamy.

8. Przy szwach bocznych środkowych części ubranka koszykowego trzeba będzie podłożyć ten fragment, który nie jest zszyty z paskami, o ten:



9. Obrzucamy wolne krawędzie pasków i podkładamy je wkładając od razu do środka tasiemkę - bo po co się potem bawić z przeciąganiem ;)


Zakładamy na koszyk i cieszymy się naszą szybką i łatwą twórczością:



I natychmiast wybieramy się w miasto na lans!



Po czym zastanawiamy się nad uszyciem sobie pokrowca na siodełko i rączki bo jakieś takie brązowe są... 



W odcinku wystąpili:


czwartek, 23 czerwca 2016

Szybka sukieneczka na lato

Lato i wakacje, wobec czego:
a. potrzeba sukienek
b. nie chce się szyć nic skomplikowanego.
Chociaż akurat b. to jest tylko wymówka - z braku czasu to ja nie pamiętam kiedy szyłam coś skomplikowanego... ;)

Moja niniejsza propozycja jest prosta aż do bólu: sukienka bez wykroju, bez zapięcia, złożona z trzech elementów i gumki. Ja już prościej nie umiem.  Za to ponieważ ma gumkę w pasie i jest nad nim "zbufiona" to będzie służyła kilka sezonów: za rok zbluzowanie będzie mniejsze, a za dwa lata już go nie będzie, a spódnica będzie krótka, ale sukienka nadal będzie ładnie leżała :)

1. Bierzemy na wzór koszulkę z przedłużonym szwem ramion (albo jak takiej nie mamy to zwykłego T-shirta, tylko rękawy trzeba będzie uciąć krócej) i kładziemy na złożonym wzdłuż na pół kawałku materiału (polecam nasze mięciutkie i lejące jeansy) i odrysowujemy.


2. Wycinamy biorąc pod uwagę zapasy na szwy i dodając rozszerzającą się spódnicę, na dole prostą:


Jeśli chodzi o długość całości, to liczymy ją mierząc dziecię od linii ramion do przed kolanko (czy też dokąd chcemy żeby sukienia sięgała) i dodajemy 20 cm na "zbufienie" nad gumką - to jest aż 20 cm zapas na urośnięcie latorośli.

3. Wycinamy przód tak samo, tylko powiększając dekolt:


4. Wyznaczamy miejsce, w którym będzie gumka (odmierzamy długość spódnicy, czyli tyle ile dziecko ma od pasa do kolan - czy też gdzie chcemy żeby spódnica sięgała) i przyszywamy pasek materiału o szerokości ok. 8 cm - to będzie nasz tunel na gumkę.


5.  Końce paska zszywamy najnormalniej w świecie prosto - nie jest to lamówka ze skosu żeby musiało być zszyte pod kątem prostym :)


6. W normalnej wersji przyszywamy drugą krawędź tunelu i mozolnie przeciągamy gumkę. W mojej wersji wkładamy gumkę do środka i zaszywamy od razu z gumką, pozostawiając wlot na manewry gumkowe. Minister zdrowia ostrzega: wybór należy do Ciebie.


7. Po dopasowaniu na żywym organizmie (ew. na bazie jakiejś spódniczki na gumkę) ustalamy pożądaną długość gumki, zszywamy ją i zaszywamy wlot gumkowy. Sukienia już prawie gotowa:


8. Pozostaje podłożyć dekolt, rękawki, dół i gotowe! Prawda że proste?


Tu następuje prezentacja w naturze na przydomowym chudziaku:






APPENDIX: wersja jeszcze prostsza!

A jednak da się :) Nie robimy tunelu, tylko przyszywamy od środka gumkę ściegiem zygzakowym :P

A. Mierzymy na żywym obiekcie (uwaga: im żywszy obiekt, tym trudniej) pasującą długość gumki i zszywamy jej końce:


B. Wyznaczamy na bocznych szwach i na środku wysokość, w której będzie gumka (tak jak w pkt. 4 powyżej) i przypinamy ją w tych miejscach dzieląc gumkę równomiernie na cztery części:


C. Przyszywamy największym zygzakiem na jakiego nas stać, rozciągając gumkę pomiędzy kolejnymi szpilkami w ten sposób:


Tak na lewej stronie to wygląda:


A tak prezentuje się gotowa kiecusia - tym razem z bawełny biało-czerwone raki, zamiast podłożenia wykończona lamówką w czerwone pasy:


Prezentacji w naturze nie ma, bo chudziak pojechał nad morze :)

środa, 18 maja 2016

Śpiworek dla lalki i misia

Macie już prezenty na Dzień Dziecka? Nieeee? To do roboty! Taaaak? To zawsze mały dodatek będzie mile widziany :)

Mamy bowiem dla Was efektowną i uroczą, a do tego bardzo szybką propozycję, dzięki której w dodatku wykorzystacie resztki tkanin, tasiemek i czego tam macie, co śliczne i czeka aż się do czegoś nada :)

Ponieważ moja Córka gromadzi z wiekiem coraz większą menażerię w łóżku, a każde zwierzątko musi mieć swoją poduszkę, to już nie bardzo jest miejsce na poduszkę dla Córki. Stąd pomysł na indywidualny śpiworek dla każdego, tak by nie zajmował więcej miejsca niż sam pluszak.

Przygotowujemy:
- kawałki tkanin odpowiednie wielkością dla lalek/przytulanek
- trochę ociepliny silikonowej lub kulki silikonowej do zrobienia podusi
- opcjonalnie: tasiemki do ozdoby
- opcjonalnie: cienką ocieplinę do wypełnienia

1. Przymierzamy długość i szerokość paska, z którego będziemy szyć śpiworek tak, by dało się zawinąć górną jego część i zrobić tam poduszkę, a z dolną zawinąć w celu okrycia dolnych partii podmiotu śpiworek zamieszkującego.


3. Z podszewki wycinamy taki sam prostokąt, tylko może być krótszy (jestem już chyba znana z takich naukowych sformułowań) - ponieważ i tak górna część schowa się pod poduszką. Zszywamy krótszymi bokami (prawą do prawej) oba prostokąty:


4. Zszywamy ze sobą prostokąty (prawą do prawej) wzdłuż długich krawędzi tak, żeby kawałek podszewki był widoczny na wierzchu dolnej części śpiworka. Bo żeby ładniej było :) Po przewróceniu na prawą stronę tak to wygląda:


Można też, dla maksymalnego komfortu, włożyć między warstwy ocieplinę poliestrową - da to też troszkę usztywnienia.

5. W miejscu łączenia części możemy naszyć tasiemkę zygzak albo jakąś inną. I w zasadzie można było to zrobić przed zszywaniem długich boków :)


6. Robimy podusię. Podwijamy 1 cm górnej krawędzi wierzchniej części i składamy prawą stroną do prawej część, z której będzie poduszka i przyszywamy po bokach, o tak:


7. Po przewróceniu tej kieszonki podusiowej stębnujemy po podwiniętej krawędzi pozostawiając dziurę na wypchanie wypełnieniem. O taką:


8. Po napchaniu wypełnienia przeszywamy dziurę i podusia gotowa. Teraz podwijamy dolną część w ten sposób, żeby zwierz/lalka miał(a) wygodnie i zszywamy prawą do prawej (a konkretnie wierzchem do wierzchu), w ten sposób:


Ważne, żeby ścieg był w linii z ściegiem wewnętrznym poduszki, zgodnie ze strzałką na zdjęciu:


9. Po wywróceniu dolnej części na prawą stronę śpiworek prawie gotowy:


10. Pozostaje tylko przeszyć boki między podusią a dolną częścią, by krawędzie nie odstawały:


I wsadzić pluszaka i/lub lalkę do śpiworka! Widzicie ten uśmiech na jego pyszczku? ;) A uśmiech na pyszczku Waszego dziecka będzie jeszcze większy!


W rolach głównych:
bawełna amarantowe groszki
bawełna miętowy czteroliść quatrefoil
tasiemka zygzak granatowa
wypełnienie silikonowe

Gościnnie:
Pies - Ikea

środa, 27 kwietnia 2016

Kwiecień plecień - czyli o nakryciach głowy

Nie wiem jak Wy, ale ja mam problem dzieciowo-czapkowo-ubraniowy ostatnio. Jak nie pada, to dzieci cały prawie dzień w ogrodzie. A ja raz ubieram, bo wieje, raz przebieram bo się spociło - połapać się nie idzie kompletnie. W dodatku brakuje mi czapek, bo zimowe to już przeszłość (hopefully...) a z zeszłorocznych wiosenno-jesiennych łebki powyrastały.

I w związku z tym, że nie wiem czego właściwie potrzebuję, bo pogoda zmienia się częściej niż w górach, to stwierdziłam że uszyję średniociepłe i takie prawie całkiem zimne. Okazało się, że zajęło mi to jakąś godzinkę, więc dorobiłam jeszcze chusteczki pasujące - bo na komin już za ciepło (hurra!), a kto by nosił szalik? ;)


A skoro tak szybko poszło, to czemu się nie podzielić tą mą błyskawiczną mądrością z moją ukochaną houseofcottonową społecznością? I nic, że na początku się naobiecywałam, że tutoriale będą na początku łatwe, a potem poziom trudności będzie się podnosił, a ja nadal takie prościzny serwuję, skoro wiosna jest i nikomu nic się nie chce? Fakt, że zimą i jesienią też się nie chciało, bo zimno i pada, a latem chcieć się nie będzie bo wakacje, jednakowoż "wiosenne przesilenie" to termin naukowy przecież. No może nie naukowy, bo w wikipedii nie występuje (sprawdzałam, nie ma!) ale zawsze jakiś termin.

I może nie będzie trudno, ale za to potrójnie :)

I. Czapka średniociepła z dresówki wykończona dzianiną typu singiel (czyli T-shirtową)

1. Mierzymy dziecięciu głowę w sposób następujący (równie naukowy co termin "przesilenie wiosenne"): najpierw obwód w najszerszym miejscu, albo chociaż w takim, które się nam wydaje najszersze (a), potem wysokość od dołu ucha (o ile planujemy zakrycie tegoż) do czubka łebka (b). Skrupulatnie notujemy wartości a i b.

2. Wycinamy z dresówki 2 prostokąty o boku a/2+2 cm oraz b+7 cm. 2 - wiadomo, zapas, a dlaczego 7? Bo ja tak zrobiłam i było dobrze. Wystarczy tej naukowości? Dla wnikliwych dodam, że okazało się to słuszne w przypadku wyrośniętej 6-ciolatki (takiej 132 cm, a=54, b=18) i wyrośniętego 3-latka (takiego 120 cm, a=52, b=20*), w przypadku znacznie większych dzieci lub dorosłych rozsądnie byłoby proporcjonalnie zwiększyć wartość 7. Ale statystycznie rzecz biorąc (znów kompletnie nienaukowo, a empirycznie tylko) większość z Was ma małe dzieci, a nie takie które wymagałyby adjustacji. Można też oczywiście zrobić więcej, jeśli chcecie otrzymać czapki krasnoludkowe lub skejtowo opadające na plecy, ale ja za to odpowiedzialności nie biorę.

3. Do tego 2 prostokąty z singla o boku a/2+2 cm oraz 9 cm. Uzasadnienie dlaczego 9 - patrz pkt 2. Czyli: bo tak mi się ciachnęło i było ok. Może być więcej. Może być cała druga czapka jako podszewka - jak sobie życzycie :)


3. Prostokąty składamy wzdłuż na pół (tzn. w linii góra-dół/północ-południe) i rozcinamy na głębokość 7 cm (dlatego że tyle dodaliśmy do wartości b).


4. Składamy jeszcze raz wzdłuż na pół i ścinamy cały trójkąt od dołu rozcięcia z pkt. 3 aż do wierzchołka złożonego prostokąta, o tak:


5. I taka figura geometryczna powinna powstać, przypominająca mały zamek albo dwie kamienice albo szeregówkę - zależy kto na jakim etapie rozwoju intelektualnego się znajduje. Lub jego braku :)


6. To samo czynimy z drugim prostokątem dresówki, a następnie przyszywamy paski z dzianiny do dolnych krawędzi domków (płotek taki robimy):


Przypominam, że dzianinę można szyć na zwykłej maszynie, wystarczy zaopatrzyć się w igłę do dzianin (z kulką nie powodującą lecenia oczek) i szyć wąsko ustawionym zygzakiem.

7. Składamy nasze kamienice na pół (to mój etap rozwoju najwyraźniej/lub jego braku) i zszywamy daszek od strony złożenia, by powstała połówka czapki, o tak:


8. Uczyniwszy to samo z drugą, zszywamy obie połówki ze sobą prawymi stronami do siebie:


Tak to się będzie prezentować po wywróceniu na prawą stronę i schowaniu do środka podszewkowego paska z dzianiny:


9. W celu ustrzeżenia się przed lataniem podszewkowego paska przyszywamy go do dresówkowej, wierzchniej części czapy w szwie. Najpierw rozkładamy zapasy szwów ze środka tak, żeby był jak najmniejszy tzw. bulk (z ang., w wolnym tłumaczeniu: bulwa taka gruba):


10. Szyjemy po wierzchniej części czapy, rozprostowawszy sobie wszystko uprzednio pod spodem:


Ładnie? I czapencja gotowa! :)



I na żywym organizmie: (baaaardzo żywym, BTW :))


Drugiemu dziecięciu też się należy:



II. Czapka prawie całkiem zimna z dzianiny single

1. Teraz jedziemy po bandzie. Po prostu szybciej i prościej się nie da :) Wycinamy 1 prostokąt o bokach a+2cm oraz b+7cm.

2. Składamy na pół w linii północ-południe, a potem jeszcze raz i jeszcze raz. Odcinamy trójkąt o wysokości 7 cm:


To dopiero zamek, co?


3. Zszywamy daszki kamieniczek jak w czapie dresówkowej, z tym że tu jest ważna kolejność, bo wszystkie szwy się schodzą w jednym miejscu i inaczej się zrobi mętlik: najpierw ten z prawej i z lewej (wg przyjętej uprzednio nomenklatury wschód i zachód raczej...), a następnie środkowy (czyli centralny). Na koniec zszywamy całą czapę czyli koniec zamku z jego początkiem. Chyba bardziej skomplikowanie tej prostej czynności nie dałoby się opisać. Brawo ja! :)


4. Obrębiamy dół i kolejna czapa jak za dotknięciem magicznej różdżki gotowa w 15 minut!


Nie zapominamy podziwiać jak pięknie schodzą się paski - w tym celu należy szyć z dzianiny w paski, inaczej eksperyment się nie uda, a to bardzo miłe, kiedy tylko dzięki równym nożyczkom wzór nam tak pięknie się schodzi, chociaż nawet się nie starałyśmy :)


Drugiemu dziecięciu też się należy - bądź też komukolwiek...

 
III. Chusteczka pod szyję z obu rzeczonych dzianin oraz zapięcia magnetycznego

1. Mierzymy obwód szyjek, dodajemy 10 cm na zapas+zapięcie+przytycie szyjki i wycinamy trójkąty z dresówki i dzianiny (tych samych co czapa z pkt I, no jasne, że tak!) o wysokości jakiej się nam podoba i troszkę wyjedzone przy podstawie, coby wygodniej było:


2. Przymierzamy gdzie ma być zapięcie magnetyczne: jedna część po jednej stronie trójkąta dzianinowego, a druga po drugiej stronie trójkąta dresówkowego, żeby nie było wątpliwości. Robimy dwie małe dziureczki o rozstawie równym rozstawowi bolców na zapięciu:


3. Pakujemy zapięcie w te dziureczki leciutko je rozpychając, nakładamy zabezpieczenie (taaaaak, najpierw wpychamy, a potem zabezpieczamy, wiem że to tak trochę niepokolei)


4. Całą operację z pkt 3 razem z jej przedziwną kolejnością powtarzamy w części dresówkowej:


5. Zszywamy prawą stroną do prawej część dzianinową i dresówkową pozostawiając wlot na wywinięcie:


Po wywinięciu, zszyciu dziury i rozprasowaniu mamy gotową chusteczkę! A nawet bez prasowania też można i też będzie gotowa, przy czym nie będzie wyglądać jutro inaczej niż ta, która była uprasowana... ;)


I w dodatku jest dwustronna, tak:


Albo tak:


I do czapy pasuje:


I drugiemu dziecięciu już w tym momencie też trzeba zrobić:



Żeby oba się ładnie prezentowały i żeby panie na ulicy pytały skąd te śliczne dzieci mają takie śliczne akcesoria i żeby mamy/ciocie/babcie/inni krewni/przyjaciele rodziny mogli puchnąć z dumy całkiem usprawiedliwieni, z lekkim tylko wyrzutem sumienia, że to przecież takie proste było...



W rolach głównych:
dzianina dresowa miętowa
dzianina dresowa czerwona
dżersej bawełniany różowe pasy
dżersej bawełniany błękitne pasy
dżersej bawełniany granatowe paski

W rolach epizodycznych:
Córka
Syn
Piaskownica

_____________
* dlaczego Młody ma wyższą głowę? Nie wiem, sprawdzałam dwukrotnie czy na pewno się nie mylę. I nie, nie mylę się. Może dlatego że ma ucho niżej.