środa, 5 marca 2014

Prosty ochraniacz na łóżeczko

Dziś naprawdę prościzna. Chyba łatwiej się nie da tego zrobić - pół godziny roboty góra.

Postanowiłam uszyć Dziedzicowi nowy ochraniacz na łóżeczko szczebelkowe, bo stary był troszkę za niski i akurat mu światło dawało po oczach w czasie drzemki przedpołudniowej. Ale nie miałam czasu na dłubanie i piękne wykańczanie, łączenie wielu materiałów, ozdabianie tasiemkami i modzenie. Dlatego zrobiłam to najprościej jak się da i właśnie tym się z Wami podzielę :)

Otóż mój ochraniacz ma 40 cm wysokości i tylko 160 cm szerokości, czyli na boki łóżeczka zachodzi tylko po 50 cm. Jeśli chcecie dłuższy, to trzeba będzie ukroić więcej tkaniny, na mój minimalizm wystarczy 0,8 mb. Do tego 0,8 mb ociepliny poliestrowej albo 0,4 m silikonowej i 5 mb spaghetti. Ocieplina poliestrowa jest cieńsza, dlatego użyłam podwójnej warstwy i sztywniejsza, więc dłużej będzie trzymała fason, niż silikonowa, ale jeśli chcecie, żeby ochraniacz był jeszcze miększy, to użyjcie silikonowej.

Po dokonaniu tych wszystkich trudnych wyborów możemy w końcu przystąpić do dzieła:

1. Rozcinamy pasek tkaniny wzdłuż tak, by otrzymać 2 prostokąty 40x160 cm. Kładziemy prostokąty tkaniny prawymi stronami do siebie. Tniemy spaghetti na 8 części po ok. 60 cm.


2. Przy użyciu centymetra odmierzamy miejsce środkowych troczków. Ich umiejscowienie będzie zależało od szerokości łóżeczka: 60 czy 70 cm. Moja rada: troczki warto umieścić 1-2 cm węziej, niż wynika z szerokości materaca, bo wtedy lepiej się naciąga i ładniej układa ochraniacz na szczebelkach. Przypinamy szpilkami złożone na pół odcinki troczków:


3. W rogach umieszczamy troczki w ten sposób, by były równoległe do dłuższej krawędzi i jak najbliżej niej - wtedy ochraniacz będzie się dobrze układał na końcach.


4. Kładziemy wszystko na warstwie ociepliny i spinamy szpilkami. Oczywiście możemy ocieplinę położyć na wierzchu, ale wtedy stopka ma tendencję do wplątywania się w nią, a miało być przecież łatwo :)


5. Zszywamy wszystko dookoła zostawiając dziurę na wywrócenie na prawą stronę. Po zaszyciu dziury ręcznie (instrukcja) nasza praca jest już prawie skończona:


6. Żeby ochraniacz ładnie się układał w rogach łóżeczka musimy przepikować go na zgięciach, o tak:


Zauważcie, że pikowanie jest 1 cm za troczkami, bo jest ono w samym zgięciu, a troczki są umiejscowione nieco węziej, zgodnie z pkt 2.

7. W celu zabezpieczenia makaronowych troczków przed strzępieniem zawiązujemy ich końce na supełki.

Tak prezentuje się nasze dzieło w akcji - zwróćcie proszę uwagę na piękne spasowany wzór na górnym łączeniu ha! :)



W zasadzie praca jest skończona - tak wyglądają ochraniacze, które można spotkać w wielu sklepach. Osobiście martwię się, że bez pikowania usztywniającego ochraniacz mimo trzymających go troczków sflaczeje, ale na razie zostawiam go tak do testów. W razie czego zawsze można jeszcze go przepikować, bo po praniu jednak ta ocieplina będzie wędrować - już to z kupnym przerabiałam… No ale taki jest ładniejszy na pierwszy rzut oka, a o to chodzi w sklepach, prawda? :)

W rolach głównych wystąpili: bawełna niebieski patchwork, spaghetti beżowa kratka :)

9 komentarzy:

  1. Tez szyłam ochraniacz, nic trudnego, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Też dziś pikowałam:)) Taki ochraniacz dobra rzecz, nawet na "zimną" ścianę przy większym łóżku się nada.

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczne kolorki takie cieplutkie. Nie wszystko co prosto zrobione musi być nudne. Czasem warto unikać nadgorliwego przyozdabiania. Mnie tam bardzo się podoba Twoja osłonka. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. No i ładnie :) Młodemu już nie będę szyć, choć kupny - sflaczał, że w ogóle fasonu nie trzyma. Młodej chyba bym musiała coś wymodzić, bo po tylu facetach marzą mi się typowe babskie "różowości" ;)
    Też bym gęściej przepikowała, a może między dwie warstwy ociepliny camelę wrzucić?

    OdpowiedzUsuń
  5. Super :) Obym kiedyś mogła skorzystać :D
    Pozdrawiam :*
    www.decustyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ogromnie ciekawe miejsce oraz świetnie czyta się twoje wpisy :) Czekam na następne i zapraszam do mnie na moją stronke on-line - pewnie jeszcze nie raz w to miejsce wpadne przeczytać twojego bloga ;-)

    OdpowiedzUsuń