środa, 10 grudnia 2014

Błyskawiczny tutorial: spódnica dla choinki

Święta tuż-tuż, ale to jeszcze zdążycie uszyć bo jest megaproste! :)


Sukienki zakrywające zgrabnie stojak choinkowy na zagranicznych blogach są coraz popularniejsze i nam też się spodobały, więc uszyliśmy sobie, a co! Choinka z prezentami pod spodem wygląda ładnie, ale one niestety długo tam się nie utrzymują :) i wtedy świeci kablami i wtyczkami od światełek oraz nieogolonym kawałkiem pnia i wszelkimi konstrukcjami stabilizującymi, a niekoniecznie estetycznymi. I tu na pomoc przychodzi nam spódnica dla choinki (z braku laku taka nazwa jej przypadła w dosłownym tłumaczeniu z angielskiego Christmas tree skirt) - w dodatku możecie ją wykonać w kolorach pasujących do dekoracji na choince i to już jest taka wisienka na torcie :)

Mamy tyle pięknych świątecznych tkanin, że największym problemem był ich wybór, ale postawiliśmy na kolory najbardziej uniwersalne świątecznie: złoto i czerwień. I do tego prześliczny wzór prezentowy: Mikołaje, łyżwy, koniki na biegunach, pociągi, żaglówki, bączki, trąbki i lizaki - mniam!

Potrzebujemy:
- 2 tkaniny w pasujących kolorach - ja mam metr bieżący Mikołajów i prezentów na złocie i to wystarczy na średniej wielkości stojak (ja mam duży i następnym razem będę musiała sobie uszyć większą, żeby było ją widać spod choinki!) + 4 pasy po 20 cm czerwono-złotych pasów. W przypadku innej średnicy spódnicy trzeba sobie przeliczyć długość pasów - generalnie ich łączna długość powinna być dwukrotnie większa od obwodu koła wyciętego z pierwszej tkaniny, żeby uzyskać takie marszczenie, jak u mnie. Jeśli ma być bardziej pomarszczone, to odpowiednio jej więcej potrzeba :)

- kawałek rzepa w odpowiednim kolorze i długości - ja na swoją metrową (niespełna, bo z dziurą w środku promień koła jest mniejsza niż metr - czy ja się wyrażam jasno? bo mam wątpliwości... ;)) użyłam 3 kawałki beżowego rzepa po 10 cm, żeby nie odstawało zanadto i ładnie się układało. Można też przyszyć rzep na całej długości promienia koła (bez falbany), wtedy już się nic nie powinno marszczyć

- nożyce/nóż krążkowy (idealny do cięcia krzywizn) + mata, maszyna, nici, 15 minut czasu. No dobra, 20 :)

1. Składamy pierwszą tkaninę na pół i jeszcze raz na pół, tak by móc wyciąć koło - tak jak kiedy szyliśmy spódnicę z koła. Rozcinamy wzdłuż w jednym miejscu - tu będzie zapięcie spódnicy, bo choinka coś mało giętką talię ma.... Wycinamy zewnętrzne koło tam, gdzie kończy się tkanina, a wewnętrzne robimy takie, jak nam pasuje do stojaka, biorąc pod uwagę zapas na podłożenie, czyli to, czego nie zrobiłam i mam za dużą dziurę ;) ... i bez skojarzeń proszę! ;)))


2. Obrzucamy nasze rozcięte koło dookoła zygzakiem/overlockiem.

3. Pasy łączymy ze sobą. W moim przypadku, gdy są to pasy w pasy ;) to dobrze jest złożyć je tak, by  pasy się nakładały na prawej i lewej stronie:


i przestębnować je w połowie, tak by po rozłożeniu szerokość pasa odpowiadała innym pasom, o tak:


Ładnie, prawda? :)

4. Następnie przedstawię Wam marszczenie metodą "na chybcika". No bo przed Świętami to kto ma czas na cyzelowanie? W końcu to ma wyglądać dobrze leżąc na ziemi, a nikt nie będzie z tego jadł... No najwyżej pies, któremu spadnie na tę spódnicę pierniczek z choinki, ale on się skarżył nie będzie raczej ;) Więc można odmierzać, marszczyć i się męczyć, ale ja proponuję tak, żeby było szybko i w miarę znośnie - taki disclaimer jakby mnie ktoś posądzał o nieprofesjonalizm...
A więc (wiem, wiem :)), przypinamy prawą stroną do prawej pasy do koła zaczynając od połowy. Następnie w połowie połowy, a potem w jej połowie itd - na oko i zagęszczając. Od ogółu do szczegółu, względnie metodą top-down. To chyba brzmi lepiej, niż na chybcika, nie? ;)


Dochodzimy do takiego poziomu uszczegółowienia, z którym czujemy się dobrze. Ergo, im więcej przypniemy, tym będzie łatwiej przyszyć - im więcej pracy na jednym etapie, tym mniej na innym, więc złoty środek jest dla każdego gdzie indziej. Oczywiście nie mam na myśli środka tego złotego kawałka tkaniny, bo on jest w tym samym miejscu niezależnie od miejsca siedzenia ;)


5. Przyszywamy falbankę robiąc na bieżąco fałdki między spięciami. Polecam przy tym robienie stałej ich liczby między szpilkami, bo ze względu na fakt, że do licznych zalet powyższej metody nie należy precyzja, to może się zdarzyć, że miejscami będzie więcej tkaniny do sfałdowania, a miejscami mniej i wtedy jeśli odstępy będą w miarę równe, a głębokość zakładek nawet inna, to nie będzie to tak widoczne, jak identyczne zakładki, ale nierówno rozmieszczone. Tzn. tak myślę ;)

6. Obrzucamy zapasy szwu z pkt 5 i podkładamy dolny brzeg falbany.

7. Następnie przyszywamy ostre części rzepów (haczyki) po stronie, która będzie na wierzchu i podkładamy ją pod spód:


8. Przykładamy do strony spodniej i zaznaczamy gdzie mają być na niej przyszyte miękkie części rzepów (plusz):


9. Na koniec przyszywamy rzepy na brzegu:


I spódnica dla choinki gotowa! Tak prezentuje się na stojaku - lepiej byłoby z choiną, ale jeszcze takowej nie zanabyłam w tym roku...


A tak bez spódnicy - no jest różnica? A i tak ten stojak akurat jest niebrzydki!


No, to teraz do szycia! Ale spieszcie się, bo już reszteczki świątecznych tkanin nam zostały...

Buziaczki i Wesołego Szycia ;)


PS Obiecuję że już nie będę pisała tutoriali w nocy, bo są przegadane dość mocno i naszpikowane niewybrednymi żarcikami i ogólnie akcja się wlecze jak potępieniec... ;) A to nie Halloween w końcu!


1 komentarz:

  1. Faktycznie taka spódniczka jest wręcz konieczna, choineczka prezentuje się w niej elegancko. Też szyłam w zeszłym roku, chociaż nie taką fajną jak ta.

    OdpowiedzUsuń